środa, 4 lutego 2015

Rozdział 1

Wracałam ze szkoły do domu. Rano, mój ojciec powiedział, że musi ze mną poważnie porozmawiać, a ja kompletnie nie wiedziałam o co może chodzić. A jego mina wydawała się być poważna. Trochę bałam się tej rozmowy, ale z drugiej strony to nie mogło być coś bardzo strasznego.

Przekręcając klucz w drzwiach domu. Zobaczyłam, że na podjeździe stoi samochód ojca, a to oznaczało, że wrócił już z pracy. Chwyciłam za klamkę i weszłam do środka. Od progu domu, dało się wyczuć niosące się z kuchni zapachy.
- Jestem! - krzyknęłam, wieszając kurtkę, a następnie zdjęłam ze swoich nóg adidasy. Gdy tylko chwyciłam torbę i wyszłam z korytarza, ujrzałam mojego tate wychodzącego z kuchni, który miał na sobie zielony fartuch. Może to i dziwne, że męźczyzna umie gotować, albo sam robi to z własnej woli, ale my musieliśmy radzić sobie sami od kilku lat. A tata, musiał nauczyć się gotować i robi to teraz bardzo dobrze.

- Dobrze. Możesz mi pomóc, bo jest już po szesnastej? - spytał, a ja kiwnęłam głową. Odłożyłam torbę na kanape w salonie, po czym skierowałam się do kuchni, gdzie był już mój ojciec.
- O czym chciałeś ze mną porozmawiać? - spytałam, wchodząc do pomieszczenia. Ojciec, westchnął po cichu, odwracając się w moją stronę.
- Posłuchaj. Od jakiegoś czasu spotykam się z pewną kobietą, ma na imię, Maura. I dzisiaj będzie u nas na kolacji. - powiedział i patrzył na mnie, wyczekując mojej reakcji.

Po pierwszyn wrażeniu byłam dość zaskoczona, ponieważ nawet nie podejrzewałam, żeby z kimś się spotykał. No, ale cieszyłam się, że kogoś zapoznał, bo nadszedł już ten czas. W końcu od śmierci mojej mamy minęło już 5 lat, a ja chciałam, aby był szczęśliwy.

- Cieszę się. - powiedziałam, a na twarzy mojego ojca ukazał się uśmiech.
- Naprawdę? Wiesz, bałem się, że możesz być zła.
- Nie mam powodu. Cieszy mnie to, że w końcu kogoś zapoznałeś i, że jesteś, mam nadzieję, szczęśliwy. - powiedziałam, a ojciec się uśmiechnął, uznałam to za odpowiedź twierdzącą. - A jaka jest?
- Maura, jest bardzo miła, cudowna, wesoła. Jesteście bardzo do siebie podobne z charakterów. Ma bardzo dobre serce, tak jak zresztą ty. Ale oprócz tego, chciałbym, abyś wiedziała, że ma ona syna. - powiedział, a mi mina trochę zrzedła. Nie przypuszczałam, że ojciec zwiąże się z kobietą, która ma dziecko. Ale najwidoczniej dla niego to nie była żadna przeszkoda. Ale też mógł pomyśleć, że może to nie wróżyć nic dobrego, ale postanowiłam, że nie będę mówić mu, że to mi się nie podoba. Za bardzo był szczęśliwy, a ja nie chciałam tego psuć.

Ja, zajęłam się robieniem sałatki. Nie umiałam za dobrze tego robić, ale myślę, że nikogo nie otruję. Chociaż nic nigdy nie wiadomo. Wrzciłam liście sałaty do miski i zajęłam się krojeniem rzodkiewki. Kiedy to skończyłam robić, zajęłam się jej przyprawianiem.
- Jeżeli ona będzie dobra, to nie wiem. - westchnęłam, a mój ojciec się zaśmiał. I oto jest wsparcie mojego taty. Naprawdę, nie ma co. - Dzięki, tato.
- No co? Napewno nie jest, aż taka zła jak te ciasto, które nie dawno spaliłaś. - ojciec zaczął się śmiać, aż sam mnie tym zaraził. Tak. Sama nie wiem jak to możliwe, ale spaliłam ciasto, które parę dni temu piekłam. Do dzisiejszego dnia nie wiem jak to się stało.

***
Szukałam w szafie jakiegoś odpowiedniego stroju na dzisiejszy wieczór. Prawdę powiedziawszy nie wiedziałam za bardzo jak mam się ubrać, a chciałam sprawić dobre wrażenie na partnerce mojego ojca.

Po dość długuch wyszukiwaniach, w końcu znalazłam coś odpowiedniego. Wyciągnęłam wieszak, na którym wisiała biała sukienka, sięgająca mi do kolan. Uważałam, że jest ona idealna na taką okazję. Do niej, wyciągnęłam białe bolerko na krótki rękaw. Wybrane ubrania, położyłam na łóżku, ponieważ musiałam wybrać buty. W przeciwieństwie do ubrań, ten wybór poszedł mi szybko, ponieważ, po krótkiej chwili wyciągnęłam czarne szpilki, które ułożyłam przy łóżku. Pozostawiając strój w pokoju, udałam się do łazienki.

Ściągnęłam z siebie moje dotychczasowe ubrania i weszłam pod prysznic. Odkręciłam wodę, ustawiając ją na idealną temperaturę, po czym opłukałam swoje ciało, gdzie następnie wtarłam w nie, mydło i opłukałam z siebie pianę. Wychodząc spod prysznica, owinęłam się ręcznikiem i skierowałam się do pokoju, w którym założyłam, wcześniej przygotowane ubrania, a następnie zrobiłam sobie lekki makijaż.

Wychodząc z pokoju, ujrzałam mojego ojca stojącego na dole, przy lustrze, który jeszcze wiązał krawat. Wtedy ogarnął mnie strach. Zaczęłam się bać, że Maura mnie nie polubi, a to było dla mnie bardzo ważne, gdyż była ona partnerką mojego ojca. Czyli bardzo ważną osobę w jego życiu, a nie chciałabym mieć z nią złych kontaktów, chociaż jej jeszcze nie znałam.

Gdy po domu rozbrzmiał się dzownek do drzwi, poczułam ból brzucha, a to było u mnie normalne gdy się czegoś bałam.
- Ślicznie wyglądasz córciu. - powiedział, tata.
- Ty również. - powiedziałam i oboje z ojcem się do siebie uśmiechneliśmy. Chwilę później, tata był już przy drzwiach. Chwycił za klamkę, a kilka sekund później w progu ujrzałam kobietę po czterdziestce wraz z synem. Maura, miała na twarzy przylepiony bardzo przyjemny uśmiech, w przeciwieństwie do jej syna, który miał grobową minę, aż nie chciało się na niego patrzeć.

Mój tata i kobieta czule się ze sobą przywitali, aż chciało się na nich patrzeć i to z wielką przjemnością. Spojrzałam na chłopaka, który swój wzrok wbity miał w podłogę. Chwilę na niego popatrzyłam, a potem spojrzałam na jego matkę.
- Dobry wieczór. - przywitałam się, a kobieta zaczęła zbliżać się w moją stronę.
- Cześć, Holly. Muszę Ci powiedzieć, że jesteś jeszcze ładniejsza niż na zdjęciach, które pokazywał mi twój tata. - powiedziała, a jej głos wydawał się być bardzo miły. Cały czas miała uśmiech na twarzy. Miałam wrażenie, że od samego początku ją polubiłam.
- Dziękuję. - odpowiedziałam.
- A to jest mój syn, Niall. - powiedziała, pokazując dłonią blondyna, który nawet nie zareagował na zdanie wypowiedziane przez swoją matkę. Najwidoczniej nie był entuzjastycznie nastawiony do tej kolacji, albo też wcale nie chciał tu przychodzić. - Niall, może byś się chociaż przywitał? Chociaż teraz mógłbyś zachowywać się jak cywilizowany człowiek.
- Oj, daj spokój! Nie muszę się przedstawiać, ani witać, bo zrobiłaś to doskonale za mnie. Zresztą jak zawsze. - prychnął.

Maura, spojrzała na mojego ojca, który pokręcił głową. Na pierwszy rzut oka, Niall wydawał mi się być zagubiony, albo były to tylko pozory. Blondyn, już się nie odezwał, a po chwili cała nasza czwórka siedziała w kuchni, przy stole. Dało się zauważyć, że kobieta wraz z moim ojcem są szczęśliwi, z czego naprawdę się cieszyłam. Maura, okazała się być naprawdę, bardzo miłą osobą.
- Tata, dużo mi o tobie opowiadał. - zwróciła się w moją stronę, na co się uśmiechnęłam.
- Mi nie zdążył za dużo opowiedzieć, bo dopiero dzisiaj się dowiedziałam. - powiedziałam, ale dopiero gdy usłyszałam swoje słowa, zrozumiałam co powiedziałam. Zrobiło mi się trochę głupio i nie wiedziałam jak mam wybrnąć z tej sytuacji. Spojrzałam niepewnie na kobiete, która miała wzrok wbity w stół.

Z moich rozmyśleń wyrwał mnie śmiech Niall'a. Spojrzałam na chłopaka, który z widocznym rozbawieniem, kręcił głową.
- Co Cię tak śmieszy? - powiedziałam z ironią w głosie, a Niall spojrzał na mnie. Jego wzrok był straszny, gdy tylko na niego spojrzałam mogłam się przestraszyć.
- To moja sprawa, nie twoja. - odezwał się.
- Normalne, że to twoja sprawa, ale zachowałeś się, jak jakiś chory człowiek na umyśle. Siedzisz przy stole i nagle zaczynasz się śmiać. Nie uważasz, że to dziwne? - nie wiem czemu, ale to mnie rozśmieszyło, a Niall wręcz przeciwnie. Gdy tylko usłyszał moje słowa, jego mina zmieniła postać z rozśmieszonej, na poważną.
- Jeżeli chczesz tak bardzo wiedzieć. To śmiałem się z tego co przed chwilą powiedziałaś do mojej mamy. - wymusił się na fałszywy uśmiech. Jeżeli przed parunastoma minutami było mi go trochę szkoda, to teraz ani w jednym procencie tak nie było. Czułam, że zaraz wybuchnę ze złości, ale niechciałam dawać mu tej satysfakcji.
- Nie przejmuj się nim, Holly. On z regułu taki jest. A twoje słowa, ani w najmniejszym stopniu mnie nie uraziły. - powiedziała w moją stronę, a mi zrobiło się trochę lżej, chociaż nie wiedziałam czy jej słowa były prawdziwe, czy tylko tak powiedziała, aby nie robić mi przykrości.
- Jasne... - powiedział, Niall, a ja miałam ochotę coś mu zrobić.

~~~~~~
Podoba wam się pierwszy rozdział? ;)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Pamiętajcie o moim asku :)
ask.fm/Juliaaaa235

11 komentarzy: